mntr2017

Urządzamy się z funduszem sołeckim Naciski i widzimisię

Drukuj
Ostatnio odbieram coraz więcej telefonów i maili w sprawie narzucania sołectwom przez gminy takich a nie innych przedsięwzięć do sfinansowania z kwot przysługujących im z funduszu sołeckiego. Najczęściej takie naciski są nieformalne i najczęściej sołtysi, choć to krytykują, ulegają w obawie, że wójt wpłynie na radę gminy i fundusz sołecki zostanie zlikwidowany.
Bywa jednak, że nie wszyscy sołtysi są pokorni i niektórzy składają nawet rezygnację z funkcji. Tak jest w jednej ze znanych mi dobrze gmin na Mazowszu. W gminie tej, w której jest pokaźna liczba sołectw, bo aż czterdzieści osiem – do 2014 r. nie funkcjonował fundusz sołecki. Gmina nie przekazywała też sołectwom żadnych innych środków, np. tzw. odpisów soleckich. Ani nie dysponowały one przychodami np. z najmu świetlic wiejskich i z innych składników mienia gminnego, nawet z tzw. starego mienia gromadzkiego. Bo gmina sołectwom tych składników nie przekazała do zarządzania i korzystania z przychodów z tego źródła. Choć powinna to zrobić ponad ćwierć wieku temu na mocy art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 1990 r. – Przepisy wprowadzające ustawę o samorządzie terytorialnym i pracownikach samorządowych!
Jednak nowo wybrana wójt w 2014 r. zarekomendowała radzie gminy wydzielenie funduszu sołeckiego w budżecie gminy. Chciała bowiem oprzeć się właśnie na sołtysach, gdyż nie miała łatwej sytuacji, ponieważ poprzedni wójt, który został w wyniku wyroku sądu pozbawiony mandatu wójta, ale miał wciąż swoich zwolenników, nie ułatwiał jej bynajmniej zadania.
Chwała jej za to, tyle tylko że jednocześnie, zapewne w obawie przez rozproszeniem gminnych środków budżetowych w tej niebogatej rolniczej gminie, postawiła sołtysom warunek. A mianowicie, aby sołectwa przeznaczały co roku po 5 tys. zł na budowę i utwardzanie dróg gminnych. Nie wszystkim sołtysom to się spodobało, a część w proteście złożyła rezygnację z funkcji sołtysa. W efekcie jest tam kilka sołectw bez sołtysów, bo nikt tam nie chce wyrazić swojej zgody na kandydowanie na wakującą funkcję. Byłoby to bowiem nielojalne wobec osób, które zrezygnowały z mandatu sołtysa. W rezultacie mieszkańcy tych sołectw bez sołtysów teraz w ogóle nie korzystają z żadnego zasilenia finansowego. A w gminie jest wciąż napięta atmosfera, pani wójt przybyło przeciwników i ci nawet sołtysi, którzy nie złożyli rezygnacji narzekają na nią.
Bywa, że wójt, burmistrz, albo upoważniony przez wójta lub przez burmistrza urzędnik gminny z powodów pozaustawowych odrzuca wniosek podając jako podstawę odrzucenia inny przepis niż wynika to z merytorycznego uzasadnienia albo nawet wskazuje na przyczyny niemerytoryczne. Są to więc odrzucenia z powodu widzimisię urzędnika. Używając języka prawnego – wniosek został odrzucony bez podstawy prawnej.
W innej gminie, też na Mazowszu, również przez wiele lat nie funkcjonował fundusz sołecki. Niedawno rada gminy uchwaliła zgodę na funkcjonowanie funduszu. Jednak już na początku funkcjonowania powstał spór między grupą mieszkańców z jednej strony a sołtyską i wójtem z drugiej. Wójt bowiem odrzucił wniosek mieszkańców, choć wskazane przedsięwzięcia były zadaniami własnymi gminy i szacunek kosztów mieścił się w kwocie przysługującej sołectwu spełniając wszelkie wymogi ustawy o funduszu sołeckim. Chodziło o wyposażenie gminnego terenu znajdującego się na obszarze sołectwa w urządzenia służące do rekreacji, takie np. jak stoły do gry plenerowej w szachy, chińczyka, do piłki siatkowej itp. W uzasadnieniu odrzucenia wniosku zaś stwierdził, że nie można tego przedsięwzięcia tam zrealizować, bo teren jest przeznaczony pod rekreację, ale z możliwością zabudowy mieszkaniowej. Rzecz w tym, że jego wypowiedzi na drugim zebraniu wiejskim ponownie zwołanym przez sołtyskę wskazują, że faktyczne motywy odrzucenia wniosku były inne niż te, na które formalnie się powołał. A mianowicie – według tego co napisali do redakcji mieszkańcy tego sołectwa wójt miał stwierdzić, że „wydawanie pieniędzy na takie urządzenia na wolnym powietrzu nie ma sensu, bo mieszkańcy i tak wszystko rozkradną albo zniszczą”. Nic dziwnego, że posługując się takimi argumentami i traktując wszystkich mieszkańców jak szkodników społecznych i chuliganów ta władza nie pobudzi aktywności lokalnej, tylko zbuduje mur uprzedzeń i niechęci. Już zaczęła budować, o czym świadczy kolejny list w tej samej sprawie, który napłynął do naszej redakcji. Co prawda na ponownym zebraniu mieszkańcy zdecydowali się zmienić przedsięwzięcie i zbudować chodnik wedle wniosku zgłoszonego przez sołtyskę, w obawie, aby nie przepadły im pieniądze przysługujące z puli funduszu sołeckiego. W takich sytuacjach bowiem kluczowa jest decyzja sołtysa czy postanowi on podtrzymać poprzedni wniosek czy zwołać ponownie zebranie wiejskie i uchwalić zmieniony wniosek. A sołtyska przyjęła argumentację wójta i zwołała ponownie zebranie wiejskie.
Gdyby istotnie powodem odrzucenia wniosku była obawa wójta o zdewastowanie urządzeń, to należałoby to uznać za pozaustawowe przesłanki odrzucenia wniosku zebrania wiejskiego. Inaczej mówiąc oznaczałoby to, że wójt odrzucił wniosek bez podstawy prawnej. To z kolei mogłoby być podstawą podtrzymania wniosku przez sołtyskę. I gdyby rada gminy nie uwzględniła argumentacji sołtyski otworzyłoby to drogę do zwrócenia się do wojewody, aby wkroczył z nadzorem. Albo mogłaby ona w takiej sytuacji zwrócić się bezpośrednio ze skargą do sądu administracyjnego na podstawie znowelizowanego od czerwca 2017 r. art. 101 ustawy o samorządzie gminnym. Jednak w tej sprawie kluczowe znaczenie dla sytuacji prawnej ma działanie sołtyski. Jeśliby ona zdecydowała się na podtrzymanie wniosku, wtedy sprawę musiałaby rozstrzygnąć rada gminy. W sytuacji gdy zwołała ona zebranie wiejskie, aby uchwalić ponownie wniosek bezprzedmiotowe staje się dociekanie czy zebranie wiejskie mogło po 30 września głosować nad nowym wnioskiem czy wejść jedynie w tryb odwoławczy. Sołectwo może głosować po 30 września nad ponownym wnioskiem, jeśli tak postanowi sołtys. To do sołtysa bowiem należy wybór jednej z tych dwóch możliwości: tj. ponownego złożenia wniosku albo podtrzymania. Przy tym przez ponownie uchwalony wniosek należy rozumieć wniosek, w którym zebranie wiejskie poprawi to, co w pierwotnym wniosku należało zmienić i co dałoby się zmienić lub wskaże całkiem inne przedsięwzięcie.
Joanna Iwanicka