mntr2017
Gdzie dobrobyt, gdzie bieda?

Gdzie dobrobyt, gdzie bieda?

Na kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi pojawia się coraz więcej raportów i rankingów dotyczących standardu życia w Polsce powiatowej czy...

Sezon inwestycji drogowych rozpoczęty

Sezon inwestycji drogowych rozpoczęty

Dzięki dofinansowaniu ze źródeł zewnętrznych, spoza gminnych budżetów, mieszkańcy wielu gmin w Polsce będą mogli poruszać się lepszymi...

Laureaci Konkursu „Sołtys Roku 2017”

Laureaci Konkursu „Sołtys Roku 2017”

Znamy już laureatów 16. edycji ogólnopolskiego Konkursu „Sołtys Roku”. Kapituła Konkursu pod przewodnictwem redaktor naczelnej „Gazety...

  • Gdzie dobrobyt, gdzie bieda?

    Gdzie dobrobyt, gdzie bieda?

  • Sezon inwestycji drogowych rozpoczęty

    Sezon inwestycji drogowych rozpoczęty

  • Laureaci Konkursu „Sołtys Roku 2017”

    Laureaci Konkursu „Sołtys Roku 2017”

sierp 2018

baner int 450-x-100px internetowy

cukierki pokrzywowe

akte2

Szanowni Państwo

MarszalekNigdzie chyba tak wyraźnie jak na wsi nie widać, że samorządność służy ludziom. W podwójnym znaczeniu służy, bo uczy odpowiedzialności za innych i siebie. Służy, bo pomaga całym społecznościom. Choć samorządność liczy sobie kilkaset lat, w Polsce przełomu XX i XXI wieku mamy do czynienia z samorządnością w jakimś sensie nową, młodziutką – odbudowywaną po dziesiątkach lat zarządzania centralnego całym narodem, państwem i jednostką. O tym, że uczymy się samorządności i nabieramy do niej zaufania jako naród i region potwierdzają liczne badania socjologiczne, np. te CBOS przeprowadzone w 2010 roku na okoliczność jubileuszu 20-lecia samorządu gminnego („Samorządność w Polsce. Bilans dwudziestolecia”). Już wtedy autorzy raportu obserwowali wzrost – powolny, ale jednak wzrost – społecznego zaufania do tej formy rządzenia – poczucia wpływu na sprawy swego miasta, wsi, regionu i kraju. Najszybciej poczucie podmiotowości obywatelskiej, będące skutkiem oddania odpowiedzialności za sprawy lokalne w ręce samorządów, rodziło się i rozwijało w skali lokalnej właśnie – w 2008 roku co drugi Polak deklarował, że sytuacja w jego mieście czy gminie w jakimś stopniu zależy od niego.
Dziś nie mamy wątpliwości, że Wielkopolanie zaufali we własną sprawczość, a są tego liczne przykłady w ich potrzebie zabiegania o środki Unii Europejskiej, przeznaczane szczególnie na rozwój obszarów wiejskich i umiejętność korzystania z nich. W naszym regionie to poniekąd tradycja. O tym, jak rozwijać wieś, jak unowocześniać gospodarkę rolno-spożywczą uczył nas już niemal 200 lat temu Dezydery Chłapowski (1788–1879). Najpierw żołnierz i adiutant Napoleona, a po jego klęsce rolnik z krwi i kości. 200 lat temu arystokrata z Turwi wyjechał do Anglii i nie tylko czytał podręczniki o rolnictwie, ale własnymi rękami uprawiał ziemię i uczył się najnowocześniejszych w ówczesnej Europie zasad jej uprawy. A potem przywiózł je do kraju i zweryfikował ich przydatność we własnym, mocno podupadłym już majątku, a następnie upowszechniał w całej Wielkopolsce. Choć czasy się zmieniły, ten „gen” unowocześniania, modernizowania wciąż jest aktywny w mentalności naszych rolników, a szerzej – mieszkańców wsi. Pewni wsparcia samorządu województwa, występują do nas o dofinansowanie z portfela unijnego coraz to nowych projektów nie tylko o charakterze rolno-spożywczym. A i samorząd, doceniając inicjatywność, inwencję i aktywność rolników, różnorodnymi przedsięwzięciami – a ma się czym pochwalić! – zachęca ich do dalszego rozwoju. Do takich należy organizowany od 17 lat Konkurs „Wielkopolski Rolnik Roku”, w którym dotąd uczestniczyło 1100 rolników z całego województwa, a główną nagrodę – statuetkę Siewcy – otrzymało 166 gospodarzy z 349 nominowanych. A żeby wygrać nie wystarczy tylko produkować – trzeba uczyć się i stosować nowe technologie, wydajnie organizować pracę, dbać o estetykę samego gospodarstwa i zatroszczyć się o środowisko naturalne. Dokładnie tak, jak uczył Chłapowski.
W świecie zdominowanym przez fast foody fenomenem samym w sobie jest Sieć Dziedzictwa Kulinarnego Wielkopolski. Nasze województwo od 10 lat należy do Europejskiej Sieci Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego, która zrzesza 45 regionów Starego Kontynentu z 10 krajów, w tym 10 z Polski. Wielkopolanie rozsmakowali mieszkańców Europy w produkowanej przez siebie regionalnej żywności – mamy aż 93 produkty! – która coraz częściej gości na stołach wielu krajów, a jest oparta na lokalnych i tradycyjnych produktach. Mamy też 39 produktów objętych ochroną w ramach unijnego systemu chronionych nazw pochodzenia, chronionych oznaczeń geograficznych i gwarantowanych tradycyjnych specjalności! Cała sieć skupia 130 członków, wśród których są i producenci żywności, i przetwórcy, ale też restauracje, gospody i gościńce. Chętnie chwalimy się tym, co mamy w dziedzinie żywności i promujemy członków Sieci, np. prezentując wielkopolskie produkty na targach w Berlinie czy Stuttgarcie, organizując finał wojewódzkiego konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” oraz stoiska regionalne na Targach Smaki Regionów. Dobrze znamy walory smakowe i zdrowotne żywności regionalnej, dlatego tak chętnie wspieramy finansowo i patronujemy konkursom kulinarnym organizowanym przez Koła Gospodyń Wiejskich, Wielkopolską Izbę Rolniczą oraz szkoły o profilu spożywczym i gastronomicznym.
A z racji specyfiki „Gazety Sołeckiej” i w związku z jubileuszem 20-lecia samorządu wojewódzkiego chciałbym pokazać choć niewielki ułamek operatywności mieszkańców wsi przez pryzmat konkursów. „Odnowa wsi szansą dla aktywnych sołectw” to konkurs skierowany do gmin, natomiast „Nasza wieś, naszą wspólną sprawą” – jest adresowany do organizacji pozarządowych działających na wsiach, a obydwa są objęte są programem Wielkopolska Odnowa Wsi. Program ten wspomaga i kreuje inicjatywy społeczne, promuje projekty współfinansowane z funduszu sołeckiego, wspiera zakładanie stowarzyszeń, które zajmują się rozwojem konkretnej wsi. Z punktu widzenia wielkich inwestycji są to drobiazgi – od kupna krzeseł do świetlicy czy ławek i stołów do ogródka po rewitalizację alei lipowej – wydatek 2 lub 3, góra 10 tys. złotych. Ale bez nich trudniej byłoby stworzyć tę szczególną wspólnotę mieszkańców wsi, którzy czują swoją siłę, czują, że sami decydują o czymś, co ma wpływ na życie ich miejscowości, że łączy ich wspólny cel. W ubiegłym roku do konkursu dla sołectw wpłynęło 117 ofert, z których dofinansowaliśmy 50 projektów na blisko 200 tys. złotych. A konkurs dla organizacji pozarządowych przyciągnął 69 ofert, z których wsparliśmy 38 projektów, przeznaczając na ich realizację 350 tys. zł. To też są niewielkie przedsięwzięcia – np. przygotowanie strony internetowej, montaż witaczy na granicy wsi albo sfinansowanie uroczystości upamiętnienia życia sławnego mieszkańca. Jednak świadomość współuczestniczenia i samodzielnego decydowania niezwykle silnie cementuje każdą społeczność. Na tyle, że już trudno zdiagnozować, czy silny samorząd wojewódzki poprzez swe wsparcie finansowe i promocyjne jest gwarantem silnych samorządów lokalnych, czy to one decydują o sile samorządu regionu. To siła partnerstwa. I samorządów!

 

faksymile

 

 

herb w